Mieliśmy już wiele firm, które zdecydowały się wejść na rynek w Polsce, pomimo swojej nazwy łatwo zyskującej popularność (jeśli tak to można nazwać) w naszym kraju. Najpopularniejszą tego typu firmą jest zdecydowanie Osram, który pomimo swej nazwy jest chętnie kupowaną marką, przynajmniej teraz, bo ludzie się już do niej przyzwyczaili. Producenci leków też grzeszą finezyjnymi nazwami. Pamiętam anegdotę mojego kumpla, gdy dopatrzył się opakowania z leku, który wówczas zażywałem na anginę:
"Jest tyle leków na anginę a Korchez musiał dostać akurat Cipronex".
Równie dobrą promocję ma ostatnio pewien prezenter prognozy pogody, Rogers Cole-Wilson, który prezentuje swoje imię w iście amerykańskim akcencie. Niestety to słychać jak słychać. Jest śmiesznie i wszyscy są zadowoleni, a Polak okazję do śmiechu lubi zauważać. Promocja promocją, ale czy tak powinna ona wyglądać? Czy to działa w obydwie strony?
Może najpierw... spójrzmy na siebie?
Wspomniany Pan w swoim programie:
poniedziałek
niedziela
Moje płytowe podsumowanie roku 2010.
Tak, jestem maniakiem. Nie wytrzymuję bez kupienia choć jednej płyty w miesiącu. W przerwie między tematami, które będę poruszał, chciałbym się "pochwalić" tym co udało mi się zgromadzić w roku 2010. Rok ten był owocny, jestem szczególnie zadowolony z nabycia płyty zespołu Coldplay "X&Y"- jest to jeden z tych albumów, które mogę słuchać od początku do końca- dla mnie- majstersztyk. Zaskoczył mnie spektakularny debiut duetu Hurts, płytę nabyłem choć zdziwił mnie booklet (książeczka w środku płyty), który jest zrobiony ze zwykłego papieru, nie z kredowego, jak zwykle spotykanego. Myślę, że może to był celowy zabieg (Powrót do przeszłości? Nawiązanie do lat 80? To i starodawna metoda papierowa!). Oczywiście nie obeszło się też bez płyt jednego z moich ulubionych zespołów- Scootera, którego dyskografię powoli sobie zbieram : ) Mimo tekstów, które są w większości skleceniem słów, które nijak się mają do całości w większości, to zespół naprawę wywołuje we mnie jakieś szaleństwo, każdy czasem tego potrzebuje. Czekałem na następcę bardzo dobrego albumu "Imagine" Armina Van Buurena" pt. Mirage. Z początku nie byłe zachwycony, lecz po wielu przesłuchaniach większość utworów z albumu przypadło mi do gustu. Na zdjęciu wszystkie płyty pozyskane w roku 2010 różnymi drogami. Głównie sklepową, wysyłkową, niektóre też wpadły mi do rąk praktycznie za free (w tym miejscu dziękuję przyjacielowi, Danielowi, za urodzinowy Safri Duo i Piotrowi Skrzypczykowi za płytę jego zespołu- polecam!- Half Light- Night In The Mirror wygranym w konkursie na SoundLabie). Jak patrzę teraz na te wszystkie płyty, to zdaję sobie sprawę jaki ten rok był długi.... bo każda płyta wiąże jakieś wspomnienia ze sobą. To takie moje płytowe podsumowanie roku 2010 : ) Wolę nie myśleć o funduszach wydanych na to wszystko :) Ale warto, ze względu na jakość i zasadę, że za dobrą Muzykę warto dać autorowi na chleb : )
Polecam "kolekcjonować" cokolwiek lubicie i wam przyjdzie do głowy. Jest to doskonały miernik czasu przeszłego, doskonały do wspomnień i poczucia tego, że jednak sporo zrobiło się w tym minionym roku : )
Pozdrawiam!
Korchez
Subskrybuj:
Posty (Atom)