Już teraz wiem, co czują czytający książki o Harrym w kontakcie z jego ekranizacjami. Dziś obejrzałem w kinie
ostatni film o Harrym Potterze- Insygnia Śmierci cz. 2. Film jest całkiem niezły, jednak nie rozumiem jak można było obciąć tyle fabuły.
Niemal cały wątek dotyczący przeszłości Albusa Dumbledore'a usunięto (Ci co czytali książkę, wiedząc o co chodzi). Niektóre sytuacje skrócono, istnieją przekłamania w paru scenach. Tak, wiem,
nie da się całej książki przenieść na ekran, jednak najbardziej boli właśnie brak wątku Albusa. Pochwały należą się interpretatorom niektórych scen, niektóre niemal zgadzały się z moimi wyobrażeniami
podczas czytania IŚ. Brawa za przeniesienie na ekran rozdziału 33, genialnie odwzorowany, wręcz nostalgicznie, niejednemu uroni się łza. Sprawy techniczne: film mógł obejść się bez 3D, efektów było mało w porównaniu do tego, co działo się na ekranie. Film sporo traci przez cięcia, jednak to wciąż nasz stary znajomy. Harry Potter, który przez 10 lat raczył nas swoim magicznym światem jak i problemami, w których cały czas staraliśmy się być przy nim, czytając/oglądając jego przygody. Trudno uwierzyć, że 1 część jego przygód oglądałem będąc w szkole podstawowej, gdy teraz jestem na studiach :)
Harry, Ron, Hermiona i inni przyjaciele magii- niech wam się wiedzie. Smutne, że to już koniec. Grande Finale. Tak, pomimo narzekań film dobrze zamknął serię.
A dla smutasów- Ekspekto Patronum!
wtorek
GPS.. DURNY JEST (czyli Gps też człowiek)
Jak powszechnie wiadomo, w dzisiejszych czasach GPS ważną rzeczą jest. Kierowca czasem omylny jest, wszystkich dróg nie zna, więc "pani z miłym głosem"
w ładnym, pomarańczowo-czarnym pudełeczku z dotykowym ekranem (to pewnie, żeby dotykać tę Panią) zapewne przyda się niejednemu kierowcy. Czemu "zapewne"?
Otóż jak przekonałem się na własnej skórze (własnej karoserii?), GPS to TEŻ CZŁOWIEK i tak samo jak on jest OMYLNY. Po uspokojeniu nerwów mogę śmiało
zacząć opowiadać jak słodko przeżyłem dziś swój ranek.
Wybrałem się do Katowic w celach służbowych. Miła pani z głośniczka najpierw kazała mi się trzymać lewej strony drogi a później skręcić w prawo, nie mając na uwadze, że od "skrętu w prawo" dzielą mnie jeszcze całe 2 pasy na jezdni (kto by się tam tym przejmował). Okazało się, że trochę dłużej jechałem niż zwykle jechałem inną trasą.
Po kolei mijałem Jaworzno, Mysłowice, wjechałem na A4 nawet.... tu wszystko było w porządku aż do centrum Katowic. Załatwiając to, co miałem tam załatwić,
nakazałem GPSowi prowadzenie mnie do domu. I tu się zaczynały znów parodie wszelakie. Miła pani z pudełeczka kazała skręcić mi w lewo, posłuchałem,
ustawiłem się na lewym pasie (jeden kierunek, bez możliwości zmiany pasa), a po 2 sekundach.... słyszę....."skręć w prawo". Nie mając wyjścia pojechałem
w lewo i zawróciłem kierując się na pas prawy. Jadę sobie prosto, tak jak jest na mapie, aż tu nagle.... "skręć w lewo". Naturalne? Ależ skąd! Zwłaszcza, że
mam przed sobą znak nakazu jazdy prosto... potem już tylko komendy "zawróć", "jedź tą drogą" po 2 minutach jazdy prosto (inteligentne) i kolejne "trzymaj się lewej strony" i tuż przed skrętem w prawo "Ponowne obliczanie trasy".
Tak oto me nerwy przestały być spokojne podczas jazdy.
Brawo MapaMap. Wspólnie z Mantą tworzycie niezły duet. Pogratulować.
Ps.
Ponowne obliczanie trasy..Ponowne obliczanie trasy..Ponowne obliczanie trasy..Ponowne obliczanie trasy..
poniedziałek
Ofiary dosłowności pisma i wymowy czyli o żarówce i Rogerze, prezenterze pogody..
Mieliśmy już wiele firm, które zdecydowały się wejść na rynek w Polsce, pomimo swojej nazwy łatwo zyskującej popularność (jeśli tak to można nazwać) w naszym kraju. Najpopularniejszą tego typu firmą jest zdecydowanie Osram, który pomimo swej nazwy jest chętnie kupowaną marką, przynajmniej teraz, bo ludzie się już do niej przyzwyczaili. Producenci leków też grzeszą finezyjnymi nazwami. Pamiętam anegdotę mojego kumpla, gdy dopatrzył się opakowania z leku, który wówczas zażywałem na anginę:
"Jest tyle leków na anginę a Korchez musiał dostać akurat Cipronex".
Równie dobrą promocję ma ostatnio pewien prezenter prognozy pogody, Rogers Cole-Wilson, który prezentuje swoje imię w iście amerykańskim akcencie. Niestety to słychać jak słychać. Jest śmiesznie i wszyscy są zadowoleni, a Polak okazję do śmiechu lubi zauważać. Promocja promocją, ale czy tak powinna ona wyglądać? Czy to działa w obydwie strony?
Może najpierw... spójrzmy na siebie?
Wspomniany Pan w swoim programie:
"Jest tyle leków na anginę a Korchez musiał dostać akurat Cipronex".
Równie dobrą promocję ma ostatnio pewien prezenter prognozy pogody, Rogers Cole-Wilson, który prezentuje swoje imię w iście amerykańskim akcencie. Niestety to słychać jak słychać. Jest śmiesznie i wszyscy są zadowoleni, a Polak okazję do śmiechu lubi zauważać. Promocja promocją, ale czy tak powinna ona wyglądać? Czy to działa w obydwie strony?
Może najpierw... spójrzmy na siebie?
Wspomniany Pan w swoim programie:
niedziela
Moje płytowe podsumowanie roku 2010.
Tak, jestem maniakiem. Nie wytrzymuję bez kupienia choć jednej płyty w miesiącu. W przerwie między tematami, które będę poruszał, chciałbym się "pochwalić" tym co udało mi się zgromadzić w roku 2010. Rok ten był owocny, jestem szczególnie zadowolony z nabycia płyty zespołu Coldplay "X&Y"- jest to jeden z tych albumów, które mogę słuchać od początku do końca- dla mnie- majstersztyk. Zaskoczył mnie spektakularny debiut duetu Hurts, płytę nabyłem choć zdziwił mnie booklet (książeczka w środku płyty), który jest zrobiony ze zwykłego papieru, nie z kredowego, jak zwykle spotykanego. Myślę, że może to był celowy zabieg (Powrót do przeszłości? Nawiązanie do lat 80? To i starodawna metoda papierowa!). Oczywiście nie obeszło się też bez płyt jednego z moich ulubionych zespołów- Scootera, którego dyskografię powoli sobie zbieram : ) Mimo tekstów, które są w większości skleceniem słów, które nijak się mają do całości w większości, to zespół naprawę wywołuje we mnie jakieś szaleństwo, każdy czasem tego potrzebuje. Czekałem na następcę bardzo dobrego albumu "Imagine" Armina Van Buurena" pt. Mirage. Z początku nie byłe zachwycony, lecz po wielu przesłuchaniach większość utworów z albumu przypadło mi do gustu. Na zdjęciu wszystkie płyty pozyskane w roku 2010 różnymi drogami. Głównie sklepową, wysyłkową, niektóre też wpadły mi do rąk praktycznie za free (w tym miejscu dziękuję przyjacielowi, Danielowi, za urodzinowy Safri Duo i Piotrowi Skrzypczykowi za płytę jego zespołu- polecam!- Half Light- Night In The Mirror wygranym w konkursie na SoundLabie). Jak patrzę teraz na te wszystkie płyty, to zdaję sobie sprawę jaki ten rok był długi.... bo każda płyta wiąże jakieś wspomnienia ze sobą. To takie moje płytowe podsumowanie roku 2010 : ) Wolę nie myśleć o funduszach wydanych na to wszystko :) Ale warto, ze względu na jakość i zasadę, że za dobrą Muzykę warto dać autorowi na chleb : )
Polecam "kolekcjonować" cokolwiek lubicie i wam przyjdzie do głowy. Jest to doskonały miernik czasu przeszłego, doskonały do wspomnień i poczucia tego, że jednak sporo zrobiło się w tym minionym roku : )
Pozdrawiam!
Korchez
Subskrybuj:
Posty (Atom)